środa, 23 września 2015

Wakacje

Witam wszystkich,

Tak wiem dawno nie było tutaj żadnego postu, ale zwalę winę na początek roku. Chodzimy do szkoły już prawie miesiąc, a nauczyciele już pewnie zdążyli zapowiedzieć Wam, tak jak mi, tysiąc kartkówek, sprawdzianów itd. Po wakacjach zostały już tylko wspomnienia... No ale po to dodaję ten post, żeby sobie przypomnieć, jakie to były fajne czasy bez zadań domowych i wstawania do szkoły na 8.00.

A więc te wakacje uważam za bardzo udane. Na samym początku pojechałam do Austrii. Jejuśku!!!! Jak tam pięknie. Byłam w Austrii zimą i bardzo mi się podobało, ale zobaczyć to państwo latem to całkiem co innego. Chodziłam głównie po górach i jeździłam na rowerze.



Potem pojechałam nad morze do Mrzeżyna i było bardzo fajnie. Bałtyk najlepszy! Akurat mi się poszczęściło bo trafiłam na ciepłe prądy, a jak się kąpałam o 23 to morze było cieplejsze niż w dzień.

Po morzu  przyszedł czas na obóz sportowy do Muszyny. Byłam tam już trzeci raz, ale ani razu mi się nie nudziło. W tym roku było najlepiej. Świetni ludzie z zeszłego roku i nowi też doszli, super kadra, atrakcje. To, co tam się co roku dzieje jest nie do opisania. Polecam każdemu takie obozy, ponieważ mega zbliżają i można świetnie się na nich bawić! Paintball, nocne wyprawy, tenis ziemny codziennie, siedzenie w pokoju do późna, rozruch poranny i piosenki, które pozostają na zawsze w naszych sercach. Przeżyć coś tak wspaniałego życzyłabym nawet największemu wrogowi. Najlepszy obóz na jakim kiedykolwiek byłam!!!

No i już ostatnia taka jedna z ważniejszych rzeczy, które zrobiłam to wyjazd na Festiwal Kolorów, na którym spotkałam się z osobami poznanymi właśnie na obozie. Bardzo się ucieszyłam, kiedy dowiedziałam się, że oni też tam będą. Na festiwalu było kolorowo. Ludzie przychodzili tam całymi rodzinami! Ten dzień również bardzo dobrze wspominam. Jeśli nie masz co robić pojedź właśnie tam! Masa energii, świetna zabawa i niezapomniane emocje!

Także podsumowując wakacje bardzo mi się udało! Poznałam dużo nowych, fajnych osób. Oby następne wakacje również były pełne takich atrakcji!

Pozdrawiam, Zuzol

PS: Byłam jeszcze na Zlocie Nocnych Łowców w Poznaniu, ale o tym opowiem w osobnym poście.

sobota, 1 sierpnia 2015

Nadzieja - czasami to jedyne, co pozostaje

Cześć,
Dzisiaj chciałabym Wam zrecenzować książkę pod tytułem "Hopeless". Napisała ją Colleen Hoover. Kupowałam tą książkę w ciemno. Nie czytałam wcześniej żadnych recenzji na jej temat, zaciekawił mnie jedynie opis. Myślałam, że to będzie jakaś kolejna powieść o jakiś istotach nie z tego świata, ale bardzo się myliłam, gdyż jest to opowieść o zwykłych nastolatkach. Jednak powiem Wam, że częściej muszę robić zakupy w ciemno, bo ta książka okazała się fenomenalna!

Książka opowiada o siedemnastoletniej Sky, która poznaje Deana Holdera. Chłopak nie należy do najgrzeczniejszych, ale mimo tego nastolatka zaczyna  w jego obecności odczuwać emocje, których nigdy nie znała. Przy nim odżywają wspomnienia, o których główna bohaterka wolałaby zapomnieć. Wie, że Holder oznacza kłopoty i stara się trzymać z nim na dystans, jednak on nie daje za wygraną. Zaczynają spędzać ze sobą coraz więcej czasu i poznają tajemnice, które przed nimi zostały ukryte. Okazuje się, że Dean i Sky mają przeszłość, która Wam może wydać się prawdziwym koszmarem.

Świetna książka, w której podczas czytania łzy leją się strumieniami. Bardzo ją polecam. Radzę Wam również przeczytać książkę "Losing hope" tej samej autorki. Jest to cała opowieść napisana z perspektywy Deana. Dzięki temu historia tej dwójki będzie stanowiła całość.

Moja ocena: 9,5/10
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Książka została wydana w Polsce: 16.06.2014r.
Inne książki Colleen Hoover: "Szukając kopciuszka", "Pułapka uczuć", "Maybe someday"

Okładki obu książek mnie po prostu zauroczyły:


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Do zobaczenia, Zuzol

piątek, 31 lipca 2015

Upiory przeszłości zostały zbudzone...

Hejka,

Pewnie zastanawiacie się jaki będzie temat posta. Podpowiem Wam, że napiszę recenzję pewnej książki, a dokładniej horroru dla młodzieży autorstwa Jamesa Dowsona, czyli książka pod tytułem "Wypowiedz jej imię". Po jej przeczytaniu naprawdę bałam się przez dłuższy czas spojrzeć w lustro. Zaraz dowiecie się dlaczego...

Bobbie i  jej przyjaciółka Naya chodzą do szkoły dla dziewcząt . W noc Halloween nastolatki i zabójczo przystojny Caine po opowieściach koleżanki postanowili stanąć przed lustrem i pięć razy powiedzieć Krwawa Mary. Nawet nie wiedzą jakie piekło sobie zgotowali wypowiadając te słowa. Niedługo po tej nocy znika ich koleżanka w tajemniczych okolicznościach, a wkrótce przyjdzie kolej na nich. Rozpoczynają śledztwo, które doprowadza ich do zatajonego morderstwa. Muszą się pośpieszyć, bo mają pięć dni na rozwikłanie zagadki, inaczej podzielą los innych zaginionych uczennic Piper's Hall.

Lustra, lustra, lustra... Nie polecam czytać tej książki na noc, czy jak jesteście sami w domu, bo można się nieźle przestraszyć, ale czy nie o to chodzi w horrorach? Pomimo, że ta opowieść jest naprawdę przerażająca to bardzo polecam ją wszystkim.

Moja ocena książki: 8/10
Wydawnictwo: YA!
Książka została wydana w Polsce: 03.06.2015r.
Autor książki dostał za nią nagrodę Queen of Teen, która jest przyznawana autorom literatury młodzieżowej.

Okładka książki też może Was zachęcić:

Czekajcie na kolejne posty!
Pa, Zuzol

czwartek, 30 lipca 2015

Rywalki

Dzień doberek!
Przychodzę do Was z kolejną recenzją! Tym razem opowiem o książce "Rywalki", której autorką jest Kiera Cass. Główną bohaterką jest America Singer. Żyje ona w kraju, w którym ludzie są podzieleni na numery. Jedynki to rodzina królewska, a Ósemki to najbiedniejsi. Ami jest Piątką. Znalazła swoją miłość, czyli Aspena, który jest Szóstką i pragnie z nim być już na zawsze, kiedy ten nieoczekiwanie mówi jej, że ma wziąć udział w Eliminacjach. Eliminacje były szansą dla każdej dziewczyny na lepsze życie, czyli na stanie się Jedynką. Nastolatki zgłaszały się do Eliminacji, następnie wybierano 35 kandydatek, które będą starały się o rękę księcia Maxona. Ami zgodziła się na prośbę Aspena i była w gronie 35 kandydatek chociaż tego nie chciała. Musiała również, zgodnie z zasadami zamieszkać na czas konkursu w pałacu. Czy America poczuje coś do księcia i czy zostanie jego żoną? Polecam Wam bardzo gorąco tą książkę. Niedługo przeczytam kontynuację i wtedy napiszę następną recenzję tej serii.

Ocena książki: 7,5/10
Wydawnictwo: Jaguar
Książka została wydana w Polsce: 05.02.2014r.
Kolejne części: "Elita", "Jedyna", "Następczyni"

No to widzimy się w następnym poście.
Bajoo, Zuzol

 Ps : A tak prezentuje się okładka:

Mroczna bohaterka

Hejka!
Bardzo bardzo przepraszam Was za moją nieobecność. Powodem jej była szkoła i koniec roku. Postanowiłam w czasie wakacji wznowić bloga i starać się wrzucać posty systematycznie.

Przejdźmy teraz do dzisiejszego tematu, czyli do recenzji książki, która mnie jednym słowem urzekła, a jest to "Mroczna Bohaterka: Kolacja z wampirem" autorki Abigail Gibbs.  Przeczytałam tą książkę będąc u przyjaciółki. Myślałam, że to kolejna przereklamowana opowieść o wampirach, ale po przeczytaniu treści stwierdzam, że grubo się myliłam. Opowiada ona o nastoletniej dziewczynie Violet Lee, która znalazła się w nieodpowiednim miejscu i czasie. Zostaje porwana przez grupkę wampirów, które akurat urzędowały na Trafalgar Square. Poznaje wtedy Kaspara. Na początku wydaje jej się idiotą i zadufanym w sobie chłopakiem, lecz wkrótce oboje zaczynają coś do siebie czuć. Violet ma również dylemat, ponieważ musi uratować swoją rodzinę, ale może to zrobić jedynie stając się wampirem. I teraz rodzą się pytania: Czy Violet zdecyduje się zostać jednym z Nich? Co będzie ją łączyło z Kasparem? I ostatnie kto jest tytułową Mroczną bohaterką i o czym mówi przepowiednia?

Moja ocena książki to 8,5/10. 
Wydawnictwo: Muza
Książka została wydana w Polsce 23.10.2013r.
Druga część nosi tytuł "Jesienna Róża"
Autorka tej książki, czyli Abigail Gibbs moim zdaniem ma wielki talent, ponieważ napisała tą książkę w wieku 19 lat.

A tak prezentuje się okładka:

Niedługo dodam nowego posta, a tymczasem trzymajcie się!
Paa, Zuzol

niedziela, 15 lutego 2015

Walentynki!!!

Cześć!

Przepraszam, że tak długo nie było postów, ale po feriach zwalili na nas tony sprawdzianów, kartkówek i zadań domowych. Jakoś się z tym uporałam, zbierając czasem lepsze, a czasem te gorsze oceny... :)

 Dzisiejszym tematem są walentynki! Czyli coś dla zakochanych! Święto obchodziliśmy 14 lutego, czyli wczoraj, a aktualnie mamy tak zwany Dzień Singla. O tym również wspomnę.

Walentynki hmmmm... piękny dzień dla osób posiadających drugą połówkę! W tym roku chyba pierwszy raz obchodziłam to święto! Powiem Wam, że było super! Nie trzeba spędzać tego dnia jedynie ze swoim chłopakiem czy ze swoją dziewczyną! Warto być w towarzystwie, w którym dobrze się czujemy i bawimy. Zawsze jest potem wielka frajda z takiego spotkania i masa wspomnień! Można robiąc pizzę obrzucać się mąką, oglądać filmy i wygłupiać się hahha. Wiele osób twierdzi, że nie trzeba święta, aby powiedzieć komuś: kocham Cię itd. Po części się z tym zgadzam, lecz sądzę, że ten dzień to taka zachęta do różnych wyznań.

Przejdźmy teraz do Dnia Singla! Jest to dzień, w którym każda samotna osoba może poczuć się wyjątkowo, bo to specjalnie dla niej stworzono ten dzień. Święto wywodzi się z Włoch. W Polsce żyje około 7 mln singli. Większość z nich ma poniżej 30 lat. Na jednej stronie przeczytałam wypowiedź pewnej kobiety, która opisuje, jak to jest być singielką: "Czuję się wtedy wolna i nikomu się nie muszę podporządkowywać".

I tą wypowiedzią zakończymy dzisiejszy post. Miłego czytania! Nie wiem kiedy będzie następny, ale postaram się napisać go w najbliższym czasie, aczkolwiek nic nie obiecuję.. :)

Zuzol

poniedziałek, 2 lutego 2015

Królik

Witam!

Wróciłam właśnie z tenisa i powiem, że jakoś mi idzie haha.... jakoś. W szkole, jak to w szkole. Dostałam +3 ze sprawdzianu z matmy i 5 z kartkówki też z matmy, także nie jest źle.

Tematem dzisiejszym jest... królik! Proszę Państwa cóż za emocje hahah! Żarcik. Mam królika, który był sprowadzany z Holandii. Jego rasa to panda, przynajmniej tak powiedziała pani sprzedawczyni mojemu tacie, który tego króliczka kupił jako prezent dla mnie! Nazwałam go Rogger. Mieszka sobie u mnie już od 28 stycznia zeszłego roku! Powiem szczerze, że bardzo się z nim zżyłam! Piszę w tym temacie do Was, aby przedstawić opinię na temat tych kochanych zwierzątek. Otóż dostałam króliczka, gdy został zabrany od matki, więc praktycznie był bardzo, bardzo malutki! Króliki są dosyć płochliwe, lecz gdy już się przyzwyczają do właściciela potrafią wskakiwać na łóżko i uwalić się obok niego i tak sobie leżeć. Mój słodziak ani razu nie ugryzł żadnego człowieka, więc to też duży plus. Ma ogólnie białą sierść i mięciutką haha, uszka, obwódki, kropki na pleckach ma czarne, stąd nazwa rasy - panda. Utrzymanie nie jest jakieś super drogie. Królik jest rasowy i kosztował 120 zł, a klatka 250 zł. Sianko kosztuje około 2 zł, karma nie wiem, bo mój tato kupuje, a żwirek około 30. Czyli kupno wyposażenia nie jest jakieś tanie, ale też nie za drogie xdd. Polecam bardzo króliczki tej rasy! Swojego kocham! Sprawdzają się jako przyjaciele! Często są porównywane do psów, bo bawią się z nami w podobny sposób haha. Na przykład biegają wokół naszych nóg, ponieważ chcą się bawić w biegńca. Jeżeli mam być szczera to ja bardziej się męczę od niego!
Polecam mega mocno wszystkie króliczki, są przekochanymi zwierzątkami! <3
Podrzucam Wam zdjęcia Roggera <3






 
Te ostatnie znalazłam w telefonie, gdzie miałam słaby aparat, dlatego taka jakość. Dodałam je, ponieważ przedstawiają mojego słodziaczka w pierwszy i drugi dzień po przyjeździe! <33
 
Mój model <33. Zdjęcia robione przeze mnie.haha
 
Do jutra!
 Zuzol <3